ZNALAZŁEM  SZCZĘŚCIE  W  CHWILACH  NIESZCZĘŚCIA

Stanislaw.jpgMiałem wiele problemów i kłopotów. Żona chorowała na raka i była już po chemioterapii. Środki finansowe kończyły się, a trzeba było kontynuować leczenie i ratować jej życie, chociaż śmierć wydawała się nieunikniona. Właśnie w takiej chwili mój syn oznajmił mi, że będzie się chrzcił, oraz zapytał mnie: „Tatuś, czy ty przyjąłeś Pana Jezusa do swojego serca?”

Byłem oburzony tym pytaniem, gdyż uważałem się za dobrego katolika spełniającego wszystkie zalecenia Kościoła. Uczestniczyłem co niedzielę w mszy świętej. Zostałem ochrzczony i bierzmowany. Byłem zawodowym żołnierzem, ale mimo to wziąłem ślub kościelny i ochrzciłem swoje dzieci, chociaż z tego tytułu przełożeni wzywali mnie na rozmowę służbową. W tej sytuacji jego pytanie wydawało mi się co najmniej dziwne. Nie robiłem z tego problemu. W końcu był pełnoletni, posiadał dowód osobisty i sam odpowiadał za swoje poczynania. Zaintrygowany jego pytaniem oraz decyzją ponownego chrztu, zwanego przez niego „chrztem wiary”, postanowiłem wraz córką udać się do miejsca, gdzie na nabożeństwa uczęszczał mój syn. Poszedłem tam, ujrzałem, usłyszałem i … pozostałem!!! To był kwiecień 1992 rok.

Tam właśnie dotarło do mojego serca  Słowo Boże, zarówno mówione, jak i śpiewane w pieśniach. To w tamtym miejscu, w zborze Kościoła Zielonoświątkowego, modlono się o moją ciężko chorą żonę. Ku mojej rozpaczy, odeszła w dniu urodzin naszego syna, w czerwcu. Zostałem sam, lecz nie byłem samotny. Wiem, że był ze mną Pan Jezus.

Życie swoje powierzyłem Jezusowi w maju 1992 r. Jako wielki grzesznik, uklęknąłem ze skruszonym sercem, wyznałem wszystkie swoje przewinienia i wtedy poczułem się prawdziwie wolny. Czułem wielki pokój. Pan Jezus uwolnił moją duszę z wszystkich grzechów i nałogów. W jednej chwili rzuciłem palenie papierosów - (a paliłem ok. 60 sztuk dziennie) – przestałem też zaglądać do kieliszka. Stałem się nowym człowiekiem, głodnym Słowa Bożego, na poznawanie którego poświęcałem każdą wolną chwilę. W nim własnie dowiedziałem się, że chrzest wodny należy przyjąć będąc świadomie wierzącym człowiekiem, co też uczniłem w grudniu 1993r.

Dziękuję bardzo Bogu, że mnie przeprowadził przez ten trudny okres związany z chorobą i śmiercią żony, że opiekował się i błogosławił moim dzieciom. Że mój syn, córka i synowa są zbawieni. Dziękuję Mu za łaskę nad nami w tym trudnym dla nas czasie.

A życie płynęło dalej, ale już z moim Panem. Po pięciu latach samotnego pielgrzymowania, Pan dał mi wspaniałą pomocnicę. Ożeniłem się po raz drugi. Wraz z żoną modliliśmy się, aby Pan dał nam wspólną służbę. Chcieliśmy być użytecznymi narzędziami w Jego rękach. Po pewnym czasie modlitwa ta została wysłuchana. To była wspaniała służba związana z kasetą pt. „Jezus”. Chodziliśmy od mieszkania  do mieszkania wypożyczając ten film i głosząc Ewangelię. Odwiedziliśmy w ciągu pięciu lat około szesnastu tysięcy mieszkań w Częstochowie. Ten czas się skończył.  Jesteśmy również Gedeonitami, przez co mamy  możliwość głosić Ewangelię Pana Jezusa Chrystusa, rozdawając darmowe egzemplarze Nowych Testamentów w szpitalach, hotelach, w szkołach, na uczelniach, w więzieniu, i wielu innych placówkach użyteczności publicznych.

Wierzę, że mając Boga i Jego Słowo mam wszystko co jest mi potrzebne do życia. On sam daje często więcej, niż się tego spodziewamy. Teraz wiem, po co żyję. Sensem mego życia jest mój Bóg, który mnie odnalazł i do którego należę już na wieki.


PANIE NAUCZ MNIE…

Panie, naucz mnie modlić się,
Przed Tobą Panie korzę się.
Wiem, że ciągle stawiasz mnie w zdumienie,
I uczysz mnie modlić się, gdy jestem w potrzebie.
Kiedy mam biedę duchową,
I wszystko się wali mi nad głową.
Wszystko ucieka mi przez palce,
Modlitwa, wiara i grzech jest gnębiony w walce.
Kiedy Bóg dopuszcza i doczesne biedy,
Kłopoty, choroby i pracy brak wtedy.
Wtedy mam w sobie kubełek pełny,
Wszystkich tych bied mam obraz zupełny.
Jestem bezradny i prosić zaczynam,
Ma dusza przed Bogiem wciąż się ugina.
By się objawił  -  otwieram swą duszę,
Proszę w modlitwie przed Panem Jezusem.
Tak jak Ty chcesz, mój drogi Panie,
Tak prowadź mnie zawsze, ja się poddaję.
Bądź mi podporą i laską trwałą,
Modlitwa regułą ma być ciągle stałą.
Abym czas modłów miał zawsze stały,
By żadne sprawy mi nie przeszkadzały.
Chcę modlić się zawsze za swoich bliskich,
Taki tylko majątek chcę zostawić wszystkim!!!

                                                                                                                Stanisław MIREK

Menu

Spotkania kościoła


Nabożeństwo główne
Niedziela - godz: 10.00

Spotkania modlitewno-nauczające
Czwartek - godz: 18.00

Ewangelia co to takiego

Kościół - budynek czy ludzie

Biblia - książka czy przełanie

Newsletter

odNowa - Zbór Kościoła Zielonoświątkowego w Częstochowie, ul. Wały Dwernickiego 117/121, 42-200 Częstochowa

Strony internetowe TRUSTNET