W 1996 r. urodził się nasz drugi, wyczekiwany i wymodlony syn Jakub. Ciąża przebiegała bez zakłóceń. Kuba urodził się w terminie, siłami natury. Kiedy jednak po porodzie przyniesiono mi moje dziecko do karmienia, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Jakub miał na głowie ogromnego krwiaka, wielkości niemal całej jego główki. W trakcie obchodu pediatra zwrócił się do mnie z pretensją, jak mogłam tak źle urodzić własne dziecko. Powiedział, że jest w takim stanie jakbym go wzięła za nóżki i uderzyła głową o kaloryfer. Następnie stwierdził, że teraz dziecko będzie potrzebowało naświetlań, zapewne również transfuzji oraz że będzie musiało dłuższy czas zostać w szpitalu, gdyż taki krwiak będzie stymulował wysoki poziom żółtaczki. Dodatkowo uprzedził mnie, że tak duży krwiak będzie wchłaniał się około roku, a ponieważ w tym czasie następuje intensywne kostnienie czaszki nie jest możliwe, aby nasze dziecko mogło mieć prawidłowy kształt głowy.

Te wszystkie informacje po prostu mnie przeraziły. Czułam się winna. Nie zdawałam sobie sprawy, że podczas porodu mogę skrzywdzić własne dziecko.

Byliśmy już wówczas z mężem 5 lat nawróceni i nie raz doświadczyliśmy Bożej pomocy w trudnych sytuacjach. Choć informacje lekarza wstrząsnęły nami, postanowiliśmy i tym razem zaufać Bogu. Nie załamaliśmy się. Od pierwszego dnia narodzin naszego syna, zaczęliśmy modlić się do Boga, aby dotknął naszego dziecka i uzdrowił go.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Jeszcze w szpitalu okazało się, że Jakub nie musi mieć transfuzji krwi. Pomimo tak dużego krwiaka, poziom bilirubiny nie był na tyle wysoki, aby dziecko musiało zostać w szpitalu. Tak więc w 5-tej dobie od dnia porodu, zostaliśmy oboje wypisani do domu. Oczywiście kazano nam bezzwłocznie skontaktować się z poradnią Matki i Dziecka, w której miano czuwać nad dalszym przebiegiem leczenia. Zgłosiliśmy się do poradni zaraz po powrocie ze szpitala. Diagnoza lekarza właściwie w pełni pokryła się z tym, co usłyszeliśmy od pediatry w szpitalu, z tym, że dodatkowo brano pod uwagę konieczność wykonania punkcji, która miałaby pomóc w zachowaniu prawidłowego kształtu głowy, z uwagi na przewidywany, roczny okres wchłaniania krwiaka.

Kazano nam zgłosić się z dzieckiem za miesiąc, w celu podjęcia stosownych kroków. Te informacje nie brzmiały budująco, ale w dalszym ciągu z wiarą, każdego dnia, nakładaliśmy na nasze dziecko ręce i modliliśmy się do Boga o jego uzdrowienie.

Bóg odpowiedział na nasze modlitwy. Bez ingerencji lekarzy, w ciągu trzech tygodni od dnia narodzin, krwiak na głowie Jakuba całkowicie się wchłonął. W cudowny sposób zniknął i nie pozostał po nim żaden ślad. Nie musieliśmy już ponownie kontaktować się z poradnią w tej sprawie. Głowa naszego dziecka od tamtej pory aż do chwili obecnej ma idealny kształt.

W roku 2012 nasz syn Jakub ukończył 16 lat. Ku naszej radości zdecydował się wybrać drogę za Chrystusem, potwierdzając swoje nawrócenie chrztem wiary, czym sprawił nam wielką niespodziankę. Dziękujemy Bogu za cuda, jakie czyni pośród nas.

Wdzięczni rodzice: Darek i Irena

Menu

Spotkania kościoła


Nabożeństwo główne
Niedziela - godz: 10.00

Spotkania modlitewno-nauczające
Czwartek - godz: 18.00

Ewangelia co to takiego

Kościół - budynek czy ludzie

Biblia - książka czy przełanie

Newsletter

odNowa - Zbór Kościoła Zielonoświątkowego w Częstochowie, ul. Wały Dwernickiego 117/121, 42-200 Częstochowa

Strony internetowe TRUSTNET